Zaloguj się Registration
Przejdź do treści

Co było, jak nic nie było

Happy B’day Witalności Moje. Od ostat­niego wpisu minął rok z bonusem, zatem każdy z Was, powa­ra­ca­ją­cych czy­taczy, miał w tym czasie uro­dziny. Przymijcie zatem z wyro­zu­mia­ło­ścią te spóź­nione życzenia.

Co zda­rzyło się cie­ka­wego w czasie minionym, o czym chciałem napisać, lecz w obliczu cher­la­wości talentu i braku cnoty wytrwa­łości nie napi­sałem?
O śmierci Erica Rohmera, Mistrza Kina Gadania o Miłości etc., któ­rego filmy wywarły na mnie swego czasu bardzo duże wra­żenie. O jego śmierci dowie­działem się z rocznym opóź­nie­niem.
O powoli nakrę­canym przez Petera Jacksona „Hobbicie“ i nakrę­canej na ten pro­dukt koniunk­turze.
O kilku seria­lach ame­ry­kań­skich: Grze o Tron, Californication (dużo już słab­szym) i Bossie.
O przy­zwo­itym „The Social Network“ i abso­lutnie świetnej „Dziewczynie z tatu­ażem“ — obu fil­mach pod dowódz­twem Davida Finchera.
O kon­cercie Primusa i Prince’a w Kosakowie.
O grach kom­pu­te­ro­wych — Mass Effect, hybry­dzie RPG ze strze­lanką TPP w kli­ma­tach space opery i Skyrim, rów­nież RPG-u, tym razem fan­tasy, z otwartym światem.
O kło­po­tach z małą pamięcią wewnętrzną w HTC Desire, które sto­sun­kowo łatwo roz­wiązać korzy­stając ze zna­le­zio­nych w sieci mody­fi­kacji Androida.
Czytaj dalej→

Czyściciel stron

Readability to bardzo przy­datne narzę­dzie stwo­rzone przez firmę arc90. Ten dodatek do prze­glą­darki inter­ne­towej umoż­liwia eks­tre­malne stan­da­ry­zo­wanie wyglądu stron. Gdy odwie­dzamy zawa­loną rekla­mami i prze­szka­dzaj­kami stronę, zaopa­trzoną w za małe znaki i wspo­ma­ganą dodat­kowo przez zbyt sze­rokie szpalty tekstu, możemy udać się po pomoc do book­mar­kletu Readability (wersja dar­mowa).

Kliknięcie zain­sta­lo­wa­nego przy­cisku uru­chamia jed­no­ra­zową kon­wersję wyglądu – tekst zostaje odfil­tro­wany z nie­po­trzebnej treści i wstępnie prze­for­ma­to­wany na krój sze­ry­fowy. Później możemy także dobrać kolo­ry­stykę i sze­ro­kość. Proste i sku­teczne z jedną wadą — nie da się tą metodą przej­rzeć komen­tarzy pod artykułami.

Czytaj dalej→

Czarny Piotruś ftw

Tym razem pro­po­nuję felieton plotkarsko-refleksyjny. Kilka dni temu byłem świad­kiem jednej z naj­cie­kaw­szych historii z cyklu obna­żamy ludzką naiwność/próżność/nietolerancję etc. Znany tu i ówdzie angielski kome­diant Peter Serafinowicz, opu­bli­kował w drugie święto taki oto komunikat:

Lots of you upset by my last joke. Have now deleted. I apo­lo­gize again for any offense.
@serafinowicz
Peter Serafinowicz

Użytkownicy twit­tera należą do naj­bar­dziej wyczu­lo­nych na infor­mację ludzi na pla­necie. Łykną i prze­każą dalej wszystko jak leci, a poziom tole­rancji na bzdurę rośnie szcze­gólnie, gdy do akcji wchodzi osoba znana. Tak oto naro­dziła się joke­gate, Afera z Żartem (któ­rego nie było), Bo Serafinowicz w ogóle nie opu­bli­kował żadnego obraź­li­wego żartu.

Czytaj dalej→

Cytuję za twitterem

Trafiłem przy­pad­kiem na cie­kawą wtyczkę do WordPressa o przy­ro­do­lecz­ni­czej nazwie Blackbird Pie. Rozszerzenie służy cyto­waniu w zgrabnej formie sta­tusów z twit­tera. Nazwa z czegoś tam wynika, rozu­miem, ale ciasto z ptaka? Jeszcze tego nie grali. Liczę naiwnie, że jej funk­cjo­nal­ność pozwoli mi na zdy­na­mi­zo­wanie treści wpisów. Może przyda się także innym blo­gerom. O ileż ele­gantsze i mniej pra­co­chłonne jest publi­ko­wanie za pomocą Blackbird Pie niż robienie zrzutów ekranu, edy­to­wanie, wrzu­cenie na serwer i pod­lin­ko­wanie. Proponowane roz­wią­zanie jest szybsze, este­tycz­niejsze, efek­tyw­niejsze. W dodatku wszystkie linki, hash­tagi i daty są, pardon, kli­ko­walne.

Korzystanie jest nad­zwy­czaj proste, trzeba jedynie znać adres url do tweeta. Następnie w oknie edycji postu wystarczy użyć shortcode’u:

Czytaj dalej→

Szczęśliwych Wakacji

Nie mam pojęcia czy ktoś z Państwa mógłby poczuć się ura­żony, gdybym napisał: „Wesołych Świąt”. Dla przy­kładu, kilka raportów twierdzi, że odwie­dzają mnie nawet miesz­kańcy Rosji, a u nich święta trochę później.

Amerykanie, mistrzowie współ­cze­sności, uży­wają na oko­licz­ność pozdro­wień wyra­żenia „happy holi­days”, które pro­wo­ka­cyjnie spłasz­czyłem w tytule. Wakacji, bia­łych, tyle co kot napłakał, ledwie piątek (prawnie wolny, za sobotę, 25 grudnia), rze­czona sobota, nie­dziela i powrót do zakładu. Właściwie nie­taktem byłoby życzyć cze­go­kol­wiek, bo to prze­cież ledwie weekend z cho­inką. Ale tak, te „holi­days” to nie są zwykłe wakacje. Jak ety­mo­logia wska­zuje — to dni święte. Zatem życzę, by były uświę­cone spo­kojem i niosły radość.

Zamiast pada­ją­cego na ekranie śniegu (nie mam ochoty drażnić cie­pło­lubów) obrazek z typowej lapoń­skiej fabryki.

by Funnel Inc.
Drawing by Funnel Incorporated

Strona: 1 / 29 1 2 3 4 5 6 7 Ostatni ›

Odzewy ze świata

Losowe wpisy

Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czyt­nika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alter­natyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle