Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czytnika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alternatyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle

Halo ludzie!

  • Blogoid odżywa w nowym miejscu, choć na szczęście, pod starym ardesem. Wszystkich dotychczasowych zarejestrowanych użytkowników, których personaliów nie udało mi się odtworzyć, serdecznie przepraszam i proszę o powtórną rejestrację.
  • Zrezygnowałem z dedykowanej usługi Facebook Connect. Przekazuję autoryzację przez sieci społecznościowe w zawiadowanie systemowi Disqus. Odpowiednie przyciski przy formularzu komentarzy.

Życzę przyjemnego odbioru.

Zaloguj się

Cywilizacja w przededniu kryzysu

Za pół roku, czyli całkiem niebawem, wesołe duszki przyniosą pode drzwi grę Civilization V. Tradycyjnie z tej okazji, stopniowo, przedostają się do publicznego obiegu zajawki, zapowiedzi, tizery i trejlery o najnowszej generacji gry. Na ich podstawie można rozpocząć snucie spekulacji o tym jaki będzie ostateczny produkt. Dzieje się tak zawsze od czasu, gdy Internet zdetronizował prasę jako główne źródło informacji o nowościach.

Jak zwykle przy takiej okazji boleśnie przekonuję się jakim jestem konserwatystą. Od momentu ukazania się pierwszych wzmianek o grze, przyjmowałem punkt widzenia, który zmieniałem dopiero po kilku(nastu) rozgrywkach. Był to zazwyczaj osąd niesłuszny. O ile Civ3 podobała mi się od początku tylko wizualnie, o tyle Civ4 nie podobała mi się ani wizualnie, ani merytorycznie. Ale cóż, zagrać musiałem, bo magia zawierająca się w słowach “jeszcze jedna tura” jest silniejsza niż sen. Poza tym, jak nie znać najszlachetniejszej gry komputerowej? Przychodził jednak moment, gdy umiejętności i orientacja w nowych regułach odkrywała nieznane do tej pory tej zabawy. Dlatego dziś twierdzę, że Civilization IV to najciekawsza gra w jaką kiedykolwiek grałem.

Upór w krytyce także pozostał, bo to co słyszę o najnowszej wersji gry wzbudza moje obawy. Nad grą pracuje jakiś młokos, który w wywiadzie podkreśla, że dzięki wprowadzonej heksagonalnej planszy gra będzie wyglądać lepiej. Dopiero w drugiej kolejności wspomina jaki wpływ będzie miało to na działania wojenne, nic praktycznie nie mówi przy tym o kształcie świata, możliwości grania na tak wymarzonej przez wszystkich zamkniętej, prawdziwej sferze. Wydaje się, że producenci na siłę chcą przyciąć Civkę do ram znanych z gier bitewnych, z liniami frontowymi, ostrzałem “ze wzgórz”. Choć przecież jeden hex musi tu odzwierciedlać  sektor wielkości kilkudziesięciu (lub kilkuset) kilometrów kwadratowych, nie szkodzi to we wprowadzeniu limitu – jedno pole, jeden oddział.

Nie podoba mi się także coraz sztywniejsze przypisywanie narodom występującym w grze cech, które mają źródło w dzisiejszym, realnym świecie. I tak Hindusi mają być specjalistami w rozwoju wielkich miast, a Rosjanie w ekspansji terytorialnej. Symulacja dziejów Ziemi ma się zatem odbyć w sposób bardziej zbliżony do znanego z historii powszechnej przebiegu zdarzeń. Oddalamy się przez to jeszcze bardziej od ponadnarodowych grup i strategii jakie rozwijały frakcje w Alpha Centauri, wciąż niedoścignionej pod względem scenariusza grze typu 4X (eksploracja, ekspansja, eksploatacja, eksterminacja).

O takich złych przeczuciach można by napisać całą sagę i sprzedawać w kioskach, ale panika jest zdecydowanie przedwczesna, to nie ten etap. Jednak boję się zmian. Działania wojenne będą miały jeszcze większe znaczenie niż dotychczas, a dyplomacja będzie ledwie instrumentem do wywoływania szerszych konfliktów. Wszak wtedy gra się sprzedaje, gdy amerykański bachor się nie nudzi. Z przyjemnością wszystko odszczekam, gdy okaże się, że rozgrywka wcale nie jest powierzchowna, ani łatwa, ani jednowymiarowa, a twórcom po raz kolejny udało się podnieść umiejętności komputerowego przeciwnika. Ale będzie to niezbity dowód na to, że historia “Cywilizacji” (cywilizacji?) niczego mnie nie nauczyła. ;) ●

Podobno podobne wpisy:

Rozpropaguj:
  • email
  • PDF
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar
  • Tumblr
dodajdo

Komentarze są wyłączone, ale sygnały trackback oraz pingbacki działają.

blog comments powered by Disqus

Krótki link do tej strony

Ostatnio na blogu

Pył jeszcze nie opadł, 19.4.10
Niesamowity miesiąc. Tak, to trochę obrazoburcze wyrażenie, ale ten kwiecień jest niesamowity. Poza tragediami zdarzają się wspaniałe i radosne przeżycia. Żyję w ciekawych czasach: podróże, katastrofy, manifestacja sił natury, rycerze...

W kraju i na świecie — Liternictwo drogowe, część 4, 16.3.10
Dokończmy i dobijmy temat. Cały cykl nie powstałby, gdyby moją jedyną motywacją było dokopanie jakiemuś urzędasowi z Poznania. Po prostu los zrządził, że poznańskie “pomysły” zbiegły się z kilkoma publikacjami...

Tabliczki uliczne — Liternictwo drogowe, część 3, 24.2.10
Zgodnie z zapowiedzią powracam do Poznania. Jesienią pojawiły się w centrum miasta nowe tabliczki z nazwami ulic. Oczywiście, jak się zapewne domyślacie, tutaj także zastosowano krój drogowskazowy, brawa za konsekwencję...

Potężny szablon — Liternictwo drogowe, część 2, 24.1.10
Nie pamiętam kiedy litery drogowe przyjęły obecny kształt. Strzelam, że stało się to na początku lat 80. Różnorodność drogowskazów zmieniła się w ujednolicone zielone tablice i drogowskazy strzałowe z białym...

Liternictwo drogowe atakuje, 18.1.10
W projektowaniu informacji wizualnej minimalizm jest mile widziany. W finansowaniu projektowania informacji wizualnej minimalizm jest złem. Miasto Poznań konsekwentnie kroczy obraną ścieżką oszczędności w projektowaniu i wykonaniu systemu informacji miejskiej....