Oto broniący honoru swego miesiąca wpis, coś wspaniałego zupełnie. Kilka dni temu w pogoni za odmóżdżeniem wpadłem na stronkę filmu kinowego o Simpsonach, „The Simpsons Movie“ bodajże. Proszę nie uciekać! To nie jest recenzja! W życiu nie widziałem Simpsonów, a trafili do mojej świadomości pierwszy raz dzięki piosence „Do the Bartman“ i nigdy mnie do nich nie ciągnęło, choć obrastali legendą wśród lubiących amerykańską pop-kulturę idącą trochę na ukos.
Na stronie można sobie „skomponować“ postać, wyposażyć ją w charakterystyczny ryjek albo wyczesany fryz. Postanowiłem w dobie kryzysu ekonomicznego i czasowego sportretować moich współpracowników i przełożonych. Oto efekt:







Odzewy ze świata