Dziś smutna wiadomość. W wieku 44 lat zmarł Kevin Duckworth, center mojej ulubionej drużyny w historii NBA, czyli Portland Trail Blazers z początku lat 90.
Więcej tutaj.
Charakterystyczna sylwetka, charakterystyczny rzut. Nadwaga nie przeszkodziła mu w sukcesach sportowych — należał w swoim czasie do najbardziej cenionych centrów w lidze. Uczestniczył w meczu gwiazd w latach 1990 i 1992, był także dwukrotnym finalistą ligi. Zawsze intrygująca była jego technika w ataku, połączenie wielkiej masy z solidnym wyskokiem i delikatnym rzutem. Trzeba również pamiętać, że nie lada wysiłku wymagało od niego takżę dopasowanie się do wiecznie biegających kolegów z zespołu. Trochę szkoda, że finały’92, które miałem przyjemność śledzić w Screensporcie, przypadły juz raczej po szczycie jego formy. Horacy Grant miałby zdecydowanie więcej pracy pod tablicami, a to zawsze mogło dodatkowo utrudzić MJ-a i spółkę.

Spiker w Memorial Coloseum w Portland zawsze wywoływał go per „double O“ — co w tamtych czasach tłumaczyłem sobie jako niekonwencjonalne dwa o. Często też po udanych rzutach rozlegało się puszczane z taśmy kwakanie. Oczywiście jako wielkiemu kibicowi drużyny łatwo było mi Kaczora zapamiętać, sądze, że dla wielu miłośników koszykówki to postać pamiętna.
[「]






Odzewy ze świata