Rok temu rozpocząłem pewien eksperyment fotograficzno-życiowy — dziś po raz ostatni wykonałem i opublikowałem zdjęcie na fotoblogu tworzonym według zasad projektów 365-dniowych. Podstawowe założenie brzmiało: weź aparat, zrób codziennie jedno zdjęcie, opublikuj je i wytrzymaj tak przez rok. Proste. W praktyce okazuje się to prawdziwym testem “wytrwałości w hobby”. Ostatnie dwa miesiące sprawiły mi szczególną trudność w wyławianiu obrazów z codzienności.
Tematyka zdjęć może być dowolna (tak jak w moim wykonaniu), choć cenniejsze mogą być dokonania wyspecjalizowane, skupiające sie na konkretnym temacie lub proponujące określoną formę. Tę i więcej zasad przytoczyłem na podstronie “o projekcie”.
Na platformę publikacji wybrałem posterous.com. O zaletach tego systemu pisałem kilka postów temu. W tym konkretnym wypadku kluczowe było:
- publikowanie przez e-mail, dzięki czemu mogłem szybciej wysyłać zdjęcia zrobione komórkami,
- możliwość (późniejszego) przesłania treści do innych serwisów społecznościowych.
Dlaczego nie zdecydowałem się na flickera lub dedykowaną tego typu działalności platformę fotoblogową? W przypadku flickera, który posiada przecież możliwość publikacji przez e-mail i automatycznej publikacji na bloga, postanowiłem nie mieszać zdjęć wykonywanych przy różnych okazjach (niecodzienność), ze zdjęciami wykonywanymi z myślą o tym konkretnym przedsięwzięciu (codzienność). Niebawem prześlę wszystkie zdjęcia z Dziennika 365, za jednym razem, by uniknąć bałaganu w galerii. Z kolei platformy fotoblogowe posiadają przeróżné ograniczenia (objętości materiału, edycji, datowania), okraszają swoje strony reklamami i dają małą swobodę w kształtowaniu wyglądu strony.
Tyle technikaliów w tym ogłoszeniowym, niedzielnym poście. Chętnych jeszcze raz zapraszam na stronę Dziennika 365.






Odzewy ze świata