Zaloguj się Registration
Przejdź do treści

Energetyczna panorama Inowrocławia

Wakacje. Upał. Sezon ogór­kowy, czy jak tam to zwą, a że na blogu mało ruchu prze­kie­ro­wa­nego z wyszu­ki­warek, pozwalam sobie na tytuł prawie dosłowny, jak w solidnej gazecie.

Parę mie­sięcy temu dotarła do mnie infor­macja (dzięki C.!), że na naj­wyż­szym pię­trze Sanatorium “Energetyk” jest ogól­no­do­stępny taras wido­kowy. Być może jest to już od dawna tajem­nica poli­szy­nela, ja jednak tra­fiłem tam dopiero pod koniec lipca. Wcześniej szyki psuła mi pogoda, gdy odwie­dzałem Inowrocław week­en­dowo ze sprzętem foto to było brzydko/pochmurno/deszczowo i w ogóle gla­cjał. Jak sprzętu nie chciało mi się wozić – to słońce i wiosna jak w pio­sence pierwszoklasisty.

Centrum Rekreacyjno-Wczasowe „Energetyk“, jak brzmi pełna nazwa, jest naj­wyż­szym obiektem w ino­wro­cław­skich Solankach. Wysokością co naj­mniej dorów­nuje roz­sianym po mie­ście 11-piętrowym wie­żowcom. Na jego naj­wyż­szej kon­dy­gnacji ulo­ko­wała się kawiarnia o zapo­mnianej chwi­lowo nazwie, otwie­ra­jąca się wcze­snym popo­łu­dniem (w waka­cyjny dzień powszedni przy­szło mi czekać do godziny 14), z wyraźną adno­tacją na drzwiach wej­ścio­wych, że prze­zna­czona jest wyłącznie dla kura­cjuszy. Spragnionego stra­tos­fe­rycz­nego piwa wędrowca z podej­rzanie dużą torbą jednak nie wyle­gi­ty­mo­wano — praw­do­po­dobnie nabyte przez sport i roz­wią­złość wady postawy przy­czy­niły się do popraw­nego kamu­flażu. Dodam ostrze­żenie: winda nie dojeżdża na ostatnie piętro, trzeba zaprzy­jaźnić się ze scho­dami. Nie jest to żaden “Pub Top”, więc o miejscu pod kątem gastronomiczno-rozrywkowym pisać nie będę.

Z zaku­pionym płynem udałem się na taras, gdzie sto­lików kil­ka­na­ście i para­soli kilka, a beto­nowy murek oddziela nas od efek­tow­nego skoku w dół, do stóp solan­ko­wego pawia. Jednak nie tym razem. Trzeba zrobić kilka panoram. Generalnie można je wyko­nywać bez wychy­lania się i sprzętu do wspi­na­czek w kie­run­kach pół­nocnym, zachodnim i połu­dniowym – z grubsza. Czwartą twarz miasta możemy sobie uzu­pełnić na dwa spo­soby: wspo­mnianą ekwi­li­bry­styką, która i tak nie da kąta peł­nego lub usta­wiając się z obsługą, która może otwo­rzyć nam taki mini-taras od strony wschod­niej. Ze mną obsługa nie chciała się ustawić. Pozostało zrobić zdjęcie spo­sobem “przez szybę”. Do zdjęć użyłem obiek­tywu sze­ro­ko­kąt­nego (zdjęcia w pierw­szej części poniż­szej galerii oraz zdjęcie ostatnie, wła­śnie to prze­zszy­bowe) i tele­obiek­tywu dla wyłu­skania poje­dyn­czych obiektów.

Uważny Czytelnik (inni do tego momentu nie dotrwali) stwierdzi, że nie odnoszę się w żaden sposób do tego co zoba­czyłem. Moje (rodzinne) miasto z góry wygląda cie­kawie, ale nie wiem czy atrak­cyjnie. Ważné, że jest sporo zie­leni, zwłaszcza w oto­czeniu Parku Zdrojowego, kura­cjusze nie powinni się skarżyć. Po dokładne opisy foto­grafii zapra­szam za kilka godzin dni na fli­kera, gdzie można dodawać adno­tacje do kon­kret­nych obszarów zdjęcia.

Na koniec infor­macja prak­tyczna. Browar z beczki kosz­tuje 6 marów, ale wtedy zostaje nam daro­wana jed­no­zło­towa opłata za wej­ście na taras. Wykur…acjuszowo! ;)●


Krótki link do tego wpisu: http://ymk.in/ine
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Google Buzz
  • Add to favorites
Bookmark and Share

Odzewy ze świata

Losowe wpisy

Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czyt­nika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alter­natyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle