Zaloguj się Registration
Przejdź do treści

Historia znikniętego „K“

Mam przy­jem­ność być zało­ży­cielem grupy zbie­ra­jącej na fli­kerze zdjęcia z moich rodzin­nych stron. Z tego co mi wia­domo była to pierwsza tego typu ini­cja­tywa i do dziś jedyna. Zdjęć jest w sumie nie­wiele, ale kilka perełek się tra­fiło. Pośród nich to wła­śnie foto, bli­skie mi z wielu powodów.


Inowrocław Aug 1990, ori­gi­nally uplo­aded by slud­ge­gulper.

Na zdjęciu widzimy oczy­wi­ście połu­dniowy fronton ino­wro­cław­skiego “pałacu kul­tury”, miesz­czą­cego się przy ul. Kilińskiego, vis a vis kościoła pw. Świę­tego Krzyża. Komentarz zamiesz­czony przez jed­nego z użyt­kow­ników pod zdję­ciem przy­wołał starą zagadkę języ­kową tra­piącą mnie w latach 80. Dlaczego w tam­tych cza­sach sły­szałem często od wszyst­kich przy­jezd­nych z innych miast o “em-piku”, a nie o “ka-em-piku”?

Nie na darmo nazwałem obiekt, w którym mie­ścił sie KMPiK, pałacem kul­tury. Do dzi­siaj ma tu swoją sie­dzibę wiele sza­cow­nych insty­tucji: Biblioteka Miejska, Muzeum (prze­no­szące sie powoli do nowej sie­dziby przy ul. Solankowej), Szkoła Muzyczna pierw­szego i dru­giego stopnia, czy Inowrocławski Dom Kultury.

Sieć Klubów Międzynarodowej Prasy i Książki zawsze była zakładem jakby komer­cyjnym, nawet za poprzed­niego sys­temu. Tu uczono naród języków za odpłat­no­ścią, sprze­da­wano naj­nowsze wydaw­nictwa pły­towe i książ­kowe, a od czasu do czasu za obej­rzenie wystawy lub pro­jekcji trzeba było zapłacić. Był też przy­bytek gastro­no­miczny, ale bez­al­ko­ho­lowy. Na początku lat 90. funkcja han­dlowa została prak­tycznie jedyną w dzia­łal­ności klubu w Inowrocławiu. KMPiK musiał opu­ścić swoją roz­bu­do­waną sie­dzibę i prze­nieść się na ul. Kościelną już tylko jako sklep. Niestety i tę dzia­łal­ność szybko zakończył.

Minęło lat mało wiele i oto w całej Polsce zaczęły powstawać “empiki”, regu­larne sklepy księ­gar­skie, gdzie­nie­gdzie z dodat­kiem szkół języ­ko­wych. Potężné wie­lo­po­zio­mowe salony zwane “Megastore” i skrom­niejsze, m. in. w cen­trach han­dlo­wych i w mniej­szych ośrod­kach, które swojej nazwy się nie dosłu­żyły. Oczywistym było, że nikt tej sieci nie mógł nazwać KaEmPik-iem, bo po klubie nie zostało ani śladu. Mamy zatem tytu­łowe znik­nięte K. Ostał się jeno zwy­cza­jowy, stwo­rzony dla skrótu, popu­larny eMPiK, któ­rego nijak w dawną nazwę roz­winąć nie sposób, choć oczy­wi­ście otwo­rzenie ser­wisu inter­ne­to­wego z “com” po kropce przy­wró­ciło trochę mię­dzy­na­ro­do­wego ducha ;) To cie­kawe, że od początku nie posta­rano się o domenę .pl; wniosek, że mądrzy ludzie pla­no­wali już wtedy ofen­sywę na ościenne euro­stany. Dziś wkle­pując empik.pl dotrzemy tam gdzie trzeba.

Salonu “empik” nie ma w Inowrocławiu do dziś. Widocznie specom od mar­ke­tingu i fran­czyzy udało się ustalić, choć im nie poma­gałem, że w PRL-owskich cza­sach nie lubi­liśmy płacić za “kul­turę” i do dziś nam to zostało.

Na koniec jeszcze mały resen­ty­ment, taki dla zasady bar­dziej, niż z prze­ko­nania. Wyobraźmy sobie, że dziś Miasto Inowrocław lub jaki­kol­wiek inny inwe­stor buduje coś o podobnym roz­machu jak budynek ze zdjęcia. Urojenie, czy tam nawet rojenie.•


Krótki link do tego wpisu: http://ymk.in/k
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Google Buzz
  • Add to favorites
Bookmark and Share

Odzewy ze świata

Losowe wpisy

Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czyt­nika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alter­natyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle