Od uruchomienia strony w obecnym kształcie mijają prawie dwa tygodnie. Od ostatniego postu o MobiPocket Readerze minęło z pół ruskiego miesiąca, w zależności od metodologii obliczeń. Mikroblogi i tumbleroza panoszą się w najlepsze, ale nie zamierzam tego zmieniać. Tak wiele wydarzeń ciekawych i błahych jednocześnie zdarza się codziennie, że nie sposób byłoby przelewać tego w normalne posty. Tak przynajmniej dają świadectwo, że jeszcze jakaś aktywność internetowa z mojej strony występuje.
Nadszedł jednak czas by rozpędzić to stado notuli które ostatnio kołowały nade mną. One kołowały, a ja trwoniłem pomysły na posty, i takie megaużyteczne, quasi eksperckie, i te bardziej nudnawe, osobiste. A w szczegółach: nieśmiertelny twitter z przyległościami, którym powoli zaczynają interesować się rodzimi opiniotwórcy, last.fm z machinacjami z radiem i plotkami przekazywaniu informacji o odsłuchiwanych utworach wielce wścibskim instytucjom trzecim, emocjonujące playoffs w NBA, które śledzę gdzie tylko mogę, kilka słów o AlReaderze, który testuję zdawkowo w interfejsie cyrylicowym, głupota wszelkich kanałów tv ze świeżą sprawą zajawki TVN nt. “Drużyny Pierścienia” i wiele innych.
Zatem jest o czym pisać. Trzeba tylko się odważyć, zmusić i trochę skupić, towary deficytowe jak wiadomo. Tym bardziej, że skryty, za inwokacją selflansjerską na stronie głównej mogę teraz pozwolić sobie na totalne głupoty.
Wyliczę zatem na koniec podstawowe ingrediencje mojego “eliksiru”:
- hosting — cal.pl,
- domena .net,
- WordPress 2.7.1.,
- szablon Life-collage pracujący na silniku Hybrid autorstwa Justina Tadlocka [tak, przeprosiłem się z pracami Pana J., bo są po prostu fantastyczne], z oryginalnym pakietem spolszczającym plus moje uzupełnienia,
- wtyczki główne: rodzina post plugin library, lifestream, widget logic, twitter tools i mnóstwo innych maksymalnie przydatnych,
- odrobina poprawek w php, css i grafice.
Zapraszam nieustająco.
•






Odzewy ze świata