Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czytnika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alternatyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle

Halo ludzie!

  • Blogoid odżywa w nowym miejscu, choć na szczęście, pod starym ardesem. Wszystkich dotychczasowych zarejestrowanych użytkowników, których personaliów nie udało mi się odtworzyć, serdecznie przepraszam i proszę o powtórną rejestrację.
  • Zrezygnowałem z dedykowanej usługi Facebook Connect. Przekazuję autoryzację przez sieci społecznościowe w zawiadowanie systemowi Disqus. Odpowiednie przyciski przy formularzu komentarzy.

Życzę przyjemnego odbioru.

Zarejestruj się


Hasło zostanie wysłane na Twój e-mail.

Nowoczesne blogi z Posterous.com

Któregoś pięknego dnia pewien smutny nastolatek z okolic Tulsy postanowił, że będzie odtąd wieźć życie pożyteczne i nienudne. Wyjechał do Kalifornii i założył tam agencję matrymonialną mającą być antidotum na rozpasanie moralne epoki dzieci kwiatów. Wymyślił sobie, że potęga więzi rozkwitnie w namiętnych listach słanych akros de kontinent. Nadał swojej firmie długą, ale ideową nazwę — “Poczta i erotyka dla nas”. Ale Posterous to coś z zupełnie innej beczki.

Posterous to dzisiejsza i w dodatku nie wyssana z palca opowieść. To historia o najbardziej przełomowym i najwygodniejszym sposobie współczesnego blogowania. Bo czyż może być coś prostszego od wysłania maila, w którym umieścimy treść, obrazki, filmiki, linki, pdfy i co tylko wena podpowie, na adres post@posterous.com? System automatycznie powoła do życia blog, którego loginem do zarządzania będzie adres nadawcy.

Co w tym wyjątkowego zapyta znudzony, acz zaawansowany wędrowiec-sieciowiec. Przecież, dajmy na to, możliwość publikowania via mail oferuje i góglowy Blogger, i WordPress, i Tumbler, a może nawet i blox.pl! (piszący nie ma bladego pojęcia). Jednak żaden z wymienionych nie pozwoli zrobić tego tak szybko. Wyjątkowy też jest sposób w jaki Posterous wysłaną wiadomość przetwarza i jak pozwala na gospodarowanie nią.


Podstawowe (i unikatowe) cechy systemu

Opcji mamy naprawdę sporo. Oprócz podstawowej funkcji blogowej, serwis może pełnić funkcję zbierania z sieci interesujących i ciekawych treści za pomocą bookmarkletu w kraju na P. zwanym skryptozakładką (jak np. w Tumblerze). Arcyciekawą funkcją jest możliwość prowadzenia blogów grupowych: rodzinnych, pracowniczych, klubowych itp. Wystarczy konkretnemu adresowi przypisać odpowiednie adresy mailowe autorów-nadawców. Słowem, jeśli dziadek umie obsługiwać maila, będzie umiał dopisać kilka historii do rodzinnej sagi.
Posterous pełni także z powodzeniem rolę przekaźnika treści do innych zdefiniowanych przez użytkownika serwisów społecznościowych (w efektach doskonalszych niż działania Ping.fm czy hello txt). Zastosowano tu filozofię odwrotną niż w serwisach agregujących wpisy z wielu źródeł, takich jak FriendFeed, czy rodzimy Flaker. Teraz możemy sprawiedliwie obsługiwać wszystkie nasze kontakty, bez względu na sieć, w której funkcjonują. Już nikt nie potraktuje z politowaniem naszej prośby o zapisanie się do konkretnego “portalu”;)

Zaawansowany Przykład

W opcjach autopost Posterousa zdefiniowaliśmy nasze konta na Picasie, Facebooku, LinkedIn, Twitterze i bloga na LiveJournal. Mamy kilka miłych zdjęć z imprezy. Chcemy wysłać je z krótkim opisem na jeden z blogów na Posterous oraz do tych serwisów, w których mamy tylko kontakty prywatne (w naszym przykładzie będzie to Facebook, Picasa i LiveJournal).

Polega to na wysłaniu maila na adres:
facebook+picasa+livejournal@nazwabloga.posterous.com
Temat: tytuł_wpisu((tag: tag1, tag2))
Załączniki: Foto1, Foto2, … , Foto n
Treść: Tutaj umieszczamy opis do zdjęć.

I gotowe! Za chwile system opublikuje wpis ze zdjęciami.

Wysłanie powyższej przesyłki na adres:
post@nazwabloga.posterous.com
spowoduje automatyczne opublikowanie treści dodatkowo we wszystkich pięciu serwisach przypisanych do naszego konta, natomiast zastosowanie adresu:
posterous@nazwabloga.posterous.com
spowoduje umieszczenie wpisu wyłącznie na naszym blogu w Posterous bez przekazywania treści dalej.

Dodam, że “nazwabloga” jest potrzebna wyłącznie w przypadku, gdy chcemy wysyłać treści na innego bloga niż główny (domyślny).
Dość zawiłe w opisie, ale naprawdę wygodne i eleganckie rozwiązanie.

Zalety i wady

Korzystanie z Posterousa daje znaczne oszczędności czasu w procesie tworzenia, publikowania i szczególnie udostępniania treści do innych miejsc, oczywiście po części kosztem wyglądu i aranżacji wpisu. Choć i to możemy obejść wysyłając mail w formacie html, z odpowiednim układem elementów. Dostęp do blogowania jest obecny wszędzie tam gdzie mamy dostęp do maila. Nie będą nam już straszne zablokowane przeglądarki, komunikatory i wszelkie protokoły — poczta elektroniczna dostępna jest praktycznie w każdym biurze. Nie musimy się przy tym martwić, że posty zostaną zanieczyszczone korporacyjnymi podpisami w mailach – system znakomicie rozpoznaje symbol sygnatury w postaci dwóch kresek (dywizów lub łączników), dla pewności możemy dodać jeszcze w treści komendę “#end” oznaczającą bezwzględny koniec wpisu.
Domyślnie mamy także do dyspozycji tagi, jest system komentarzy ze wsparciem dla Twittera i Facebooka. Te funkcjonalności nie są dostępne od razu w pakiecie startowym u bezpośredniej konkurencji, czyli Tumblr’a.

Brak możliwości utworzenia statycznych podstron, czy kłopot z zaawansowanym wstawianiem ilustracji z poziomu przeglądarki można zapisać po stronie wad.

I wszystko jasne

Wstęp do tego wpisu jest tylko pozornie bezsensowny. Przywołanie tutaj okoliczności amerykańskiej ma podkreślać dwie rzeczy. Primo, Posterous.com jest na razie wyłącznie po angielsku. Po drugie, w naszym kraju jeszcze mało jest użytkowników korzystających z wielu sieci, dla których jednocześnie  informacja o Posterous.com stanowiłaby novum.

Bardzo polecam eksperymentowanie z tą platformą. To idealne rozwiązanie dla osób stawiających na treść, oszczędność czasu, czytelność i kompatybilność z innymi serwisami łebowymi. Gdybym dziś przygodę z blogowaniem zaczynał wybrałbym nie WordPress, ale właśnie dzieło chłopaka z Tulsy (który tak naprawdę składa się z dwóch osób: Sachina Agarwala i Garry’ego Tana, którzy nie pochodzą z Tulsy). ●

Podobno podobne wpisy:

Rozpropaguj:
  • email
  • PDF
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar
  • Tumblr
dodajdo
  • http://passwordincorrect.com nizejpodpisany

    Dzięki! chyba się skuszę. mam już profil na Posterous, ale docelowo zrzucam tam posty przez Ping.fm. Czas wypróbować jak to działa inaczej.

  • http://www.rawamazowiecka.eu Rawa Mazowiecka

    Dobrze rozwinięty temacik :D

blog comments powered by Disqus

Krótki link do tej strony

Ostatnio na blogu

Dziennik 365, 5.9.10
Rok temu rozpocząłem pewien eksperyment fotograficzno-życiowy — dziś po raz ostatni wykonałem i opublikowałem zdjęcie na fotoblogu tworzonym według zasad projektów 365-dniowych. Podstawowe założenie brzmiało: weź aparat, zrób codziennie jedno...

Pył jeszcze nie opadł, 19.4.10
Niesamowity miesiąc. Tak, to trochę obrazoburcze wyrażenie, ale ten kwiecień jest niesamowity. Poza tragediami zdarzają się wspaniałe i radosne przeżycia. Żyję w ciekawych czasach: podróże, katastrofy, manifestacja sił natury, rycerze...

W kraju i na świecie — Liternictwo drogowe, część 4, 16.3.10
Dokończmy i dobijmy temat. Cały cykl nie powstałby, gdyby moją jedyną motywacją było dokopanie jakiemuś urzędasowi z Poznania. Po prostu los zrządził, że poznańskie “pomysły” zbiegły się z kilkoma publikacjami...

Cywilizacja w przededniu kryzysu, 13.3.10
Za pół roku, czyli całkiem niebawem, wesołe duszki przyniosą pode drzwi grę Civilization V. Tradycyjnie z tej okazji, stopniowo, przedostają się do publicznego obiegu zajawki, zapowiedzi, tizery i trejlery...

Tabliczki uliczne — Liternictwo drogowe, część 3, 24.2.10
Zgodnie z zapowiedzią powracam do Poznania. Jesienią pojawiły się w centrum miasta nowe tabliczki z nazwami ulic. Oczywiście, jak się zapewne domyślacie, tutaj także zastosowano krój drogowskazowy, brawa za konsekwencję...