Przed tygodniem widziałem w kinie trailer filmu „Flyboys“ — efektowna rzecz w stylu retro. Jest to historia o wojskowych pilotach z czasów Wielkiej Wojny. Jest wątek politycznie i komercyjnie poprawny, czyli Amerykanin i jego pobratymcy pomagają Żabojadom i pokazują, że są „da best“, jest wątek romansowy, ale głównie chodzi o rozpierdóchę [??bo rozpierdolić, „o“ wymienia się na „u“??] w przestworzach. Na film nie pójdę. Ale za to dziś na przystanku widziałem plakat.

Pytanie moje brzmi — dlaczego, do kurwy nędzy, są tu odwołania do Pearl Harbor? Polski widz musi być tak samo głupi i niedouczony jak amerykański? Przypadkowo żyje w Europie i nie jest mu obce pojęcie „Pierwsza Wojna Światowa“! Ale spece od marketingu, tak jak i politycy, w stosunkach z Amerykanami głupieją. Albo są kretynami albo sługusami. A może po prostu nie umieją wytłumaczyć dystrybutorowi, bo słabo znają język…●






Odzewy ze świata