Nasi herosi są normalnymi ludźmi. Udowadniają to w Pekinie. Przegrywać, wygrywać, trenować — taka dola zawodnika, raz na wozie, raz pod wozem. Jednak nie mogę zdzierżyć buńczucznych wypowiedzi — o zadowoleniu z siebie, z miernego wyniku, który ledwo dorównuje możliwościom sprzed 4 lat.
Rozumiem, że to chęć wyciśnięcia pieniędzy sprawia, że kilkoro z mistrzów jeszcze nie zakończyło kariery. Lud pragnie złudzeń, proszę bardzo — niech płaci: podatki, abonament tv, kupuje kolorową prasę codzienną i tygodniki. Każdy chce zapewnić sobie, rodzinie wszystko najlepsze na co go stać. Sportowiec wykonuje swoją pracę, jeden lepiej, jeden gorzej. Ale dlaczego wszystko podszyte jest takim debilnym szczekaniem na smyczy oglądalności i popularności?
W pstrokatym studiu TVP dwaj panowie eksperci powtarzają do znudzenia, że przez te cztery lata świat poczynił szokujące postępy. Z tego prosty wniosek, że siedziba związku pływackiego jest odcięta od świata. Nie docierają do działaczy informacje o wynikach sportowców z innych państw. Spotykają się z nimi tylko przy okazji wielkich imprez i wtedy dostają srogą lekcję. A przecież wystarczyłoby powiedzieć, że mamy słabiej zaopatrzone apteki…
Proszę nie dmuchać już w ten balon, błagam! Niech zwycięża tak zwany sport, a nie kreowanie rzeczywistości.
Polskie pływanie właśnie wróciło z Plutona
Krótki link do tego wpisu:
http://ymk.in/plp






Odzewy ze świata