Niesamowity miesiąc. Tak, to trochę obrazoburcze wyrażenie, ale ten kwiecień jest niesamowity. Poza tragediami zdarzają się wspaniałe i radosne przeżycia. Żyję w ciekawych czasach: podróże, katastrofy, manifestacja sił natury, rycerze słowa z tępymi kopiami.
Podczas żałoby nie byłem spokojny, co rusz wyprowadzało mnie z równowagi szafowanie idiotycznymi paralelami, symboliką mającą ułatwić sprzedanie wydarzenia czytelnikom tabloidów. Prosty człowiek ma prawo do informacji, takiej jak każdy inny, ale nie powinien być prowadzony jak owieczka do medialnej rzeźni. Widocznie ktoś na kopule postanowił, że będzie to taki kraj – niewolników symboli, idei i przeszłości. Za krótki jestem by zgłębić ten wielki plan, zbyt skamieniałe mam serce by zrozumieć egzaltowanych komentatorów i wszystkich tłumaczących narodowy dramat działaniem sił wyższych lub, w najlepszym wypadku, historycznymi klątwami.
Do tego dodajmy pełné spektrum w tle. Brazylijska żałoba, trzydniowa, pal licho z jakich pobudek i faktycznych przyczyn. Mili moi, Brazylia? Szok. Na przeciwnym biegunie, mój ulubieniec w szarganiu języka i logiki, pan poseł Brudziński, dokonujący samonamaszczenia już w pierwszy dzień po katastrofie. Bóg dał mu “drugie życie”, więc Prezydentowi, Pierwszej Damie i kolegom z partii zabrał? Obrzydliwe wygrzewanie się w medialnym ciepełku. Szok. I takich zdumień mógłbym wymieniać masę i bez końca.
Dziś rano w tłicie napisałem, że liczę na sprzężenie zwrotne: powrót racjonalizmu, logiki faktów, wnioskowania na przyszłość. Takich głosów kilka zabrzmiało w ostatnim tygodniu i jest ich coraz więcej. Bardzo dziękuję tym ludziom za odwagę słów.
Niech zacznie być w naszym myśleniu ważny każdy człowiek, uświęcone życie i kolonizacja Układu Słonecznego. Nie niebiańskie czajniczki i interesy kilku autokratów, żądnych zemsty za XIX i XX wiek.






Odzewy ze świata