Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czytnika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alternatyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle

Halo ludzie!

  • Blogoid odżywa w nowym miejscu, choć na szczęście, pod starym ardesem. Wszystkich dotychczasowych zarejestrowanych użytkowników, których personaliów nie udało mi się odtworzyć, serdecznie przepraszam i proszę o powtórną rejestrację.
  • Zrezygnowałem z dedykowanej usługi Facebook Connect. Przekazuję autoryzację przez sieci społecznościowe w zawiadowanie systemowi Disqus. Odpowiednie przyciski przy formularzu komentarzy.

Życzę przyjemnego odbioru.

Zaloguj się

Śmiesznie szybki tramwaj

Tytułem wstępu powiem, żeby tego nie czytać. Boli mnie czasem, że mi spierdala tramwaj, więc napisałem sobie taki oto artykulik, pełno w nim niewytłumaczonych zależności i skrótów myślowych, które jednak byłyby dziwnie znajome pasażerom relacji prawobrzeżny Poznań – lewobrzeżny Poznań.

Mieszkańcy miasta na P, w którym obecnie rezyduję, stwierdzili jakiś czas temu w ankiecie prowadzonej na zlecenie Gazety Wyborczej, że są zadowoleni z komunikacji publicznej. Ja zaściankowcem jestem nawet w zaściankowym mieście, nie bywam w innych polskich metropoliach, nie mogę porównać stanu transportu miejskiego. Ale w innych miastach musi być po prostu masakrycznie – nie da się dojeżdżać, a życie ludzi polega na pracy, jeżdżeniu i spaniu – zatem koło się zamyka: ich zaściankowość pozazawodowa musi być ogromna! :D Ale nie o poziomie ludzkim miałem zamiar pisać, a o poziomie taboru.
Gdy ponad 10 lat temu oddawano do użytku Poznański Szybki Tramwaj – biegnące bezkolizyjnie połączenie centrum miasta z wielkimi osiedlami na północy ukuliśmy kilka mało śmiesznych, ale jakby trendy powiedzonek. A to, że tramwaj jest tak szybki, że nie zatrzymuje się na przystanku, albo że ludzie nie mogą zdążyć z wsiadaniem, że szybkie tramwaje nigdy nie wypadają z rozkładu, po prostu migają przed oczami oczekujących na przystankach.
Kilka lat temu przywoływana powyżej gazeta zainicjowała akcję pod nazwą „Szybki tramwaj na Rataje”. Chodziło tym razem, z grubsza biorąc, o usprawnienie połączenia między osiedlami Nowego Miasta a śródmieściem. Po wielu bólach powstała trasa długości ok. 2 km Jej budowa pochłonęła mnóstwo czasu – bo spijaliśmy małym ciurkiem pieniądze z Unii, ale dzięki temu wyremontowaliśmy most i w jakieś części stawiamy naprawdę sympatyczną kładkę dla pieszych.
Oddanie trasy na, która nota bene, jest bardziej pożytecznym skrótem, niż zmieniającą diametralnie układ sieci arterią, odbyło się z pełną pompą, w rolach głównych (kilku!) wystąpił oczywiście Pan Naczelnik z wąsem w butonierce. Po ochłonięciu z wrażenia nowości zaczęły się nasuwać wątpliwości. Szybkie połączenie w mieście, gdzie co chwila sygnalizatory obwieszczają o skrzyżowaniach i przejściach dla pieszych, dość słaba prędkość. A przecież i hałas miał być mniejszy w sąsiadujących domach. Prędkość doprowadzono do przyzwoitości po zakończeniu okresu rozruchowo-testowego, mieszkańcy się przyzwyczaili, światła wyregulowano. Słowem, doprowadzono do optymalizacji systemu, co mnie jako pasażera codziennego linii (16) cieszy niezmiernie. Pojawiło się jednak inne monstrum niweczące poznański trud. A imię jego rozkład, który, jak sama nazwa wskazuje, rozkłada połączenia :) Na trasie kursują 3 linie tramwajowe, przeciętnie więc powinny jeździć mniej więcej w trzyminutowych odstępach. Tak jednak nie jest – za przeładowaną prawie zawsze (5) po odczekaniu ustawowego czasu raźno podąża (16) zbliżając się systematycznie – do tego stopnia, że w okolicy ul. Marcinkowskiego tramwaje te dzieli tylko długość jednej zmiany świateł na poprzedzającym skrzyżowaniu. No co ja tu będę mówił i wdawał się w pseudotechniczny bełkot – jest marnie.
Wkurw poranny pojawiał się dość często – dziś jedynie, gdy któraś z linii wypadnie (przejedzie za szybko by ją zauważyć?). Niestety mając w pamięci przygody na trakcie południowym – idealnie skomunikowane (7) i (5) – pasażerowie mogli tylko z rezygnacją oglądać tył tramwaju, puściutkiego, rączo odjeżdżającego z przystanku, od którego dzieliła ich minuta drogi „na szagę”. Ale to było przed remontem ronda Starołęka. Mimo to „skomunikowanie” bolało, morale siadało, a komjuterzy mieli poczucie, że ktoś ich okradł z jedynej bezcennej rzeczy, czasu. Podobnie było na rondzie Śródka, węźle traktu północnego – można sobie było podjeżdżać po parę przystanków, żeby dopatrzyć się prawidłowości, że z (1) nie można się przesiąść na jakąkolwiek inną relację przecinającą. Z pomocą szła jednak niezawodna, chyba że się zepsuła właśnie, (17) w którą można było wsiąść na początku podróży… Ech.
Pomyślałem, że może i teraz wymyśli się kilka „śmiesznych” powiedzonek na tramwaje i z czasem sie przywyknie i przejdzie. Ale to chyba nie ma sensu. Należy się cieszyć i szukać pozytywów, nie dać się zwariować i nie stać w korku blachosmrodowym.

Suplement: O godzinie wieczornej (15) bardzo ładnie komunikuje się z (5) – mały sprint w przejściu podziemnym pod Kaponierą i już jedziemy do domu… Oby tylko nic nie podkusiło do przesiadki na [74] ;) ●

Podobno podobne wpisy:

Rozpropaguj:
  • email
  • PDF
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar
  • Tumblr
dodajdo
blog comments powered by Disqus

Krótki link do tej strony

Ostatnio na blogu

Dziennik 365, 5.9.10
Rok temu rozpocząłem pewien eksperyment fotograficzno-życiowy — dziś po raz ostatni wykonałem i opublikowałem zdjęcie na fotoblogu tworzonym według zasad projektów 365-dniowych. Podstawowe założenie brzmiało: weź aparat, zrób codziennie jedno...

Pył jeszcze nie opadł, 19.4.10
Niesamowity miesiąc. Tak, to trochę obrazoburcze wyrażenie, ale ten kwiecień jest niesamowity. Poza tragediami zdarzają się wspaniałe i radosne przeżycia. Żyję w ciekawych czasach: podróże, katastrofy, manifestacja sił natury, rycerze...

W kraju i na świecie — Liternictwo drogowe, część 4, 16.3.10
Dokończmy i dobijmy temat. Cały cykl nie powstałby, gdyby moją jedyną motywacją było dokopanie jakiemuś urzędasowi z Poznania. Po prostu los zrządził, że poznańskie “pomysły” zbiegły się z kilkoma publikacjami...

Cywilizacja w przededniu kryzysu, 13.3.10
Za pół roku, czyli całkiem niebawem, wesołe duszki przyniosą pode drzwi grę Civilization V. Tradycyjnie z tej okazji, stopniowo, przedostają się do publicznego obiegu zajawki, zapowiedzi, tizery i trejlery...

Tabliczki uliczne — Liternictwo drogowe, część 3, 24.2.10
Zgodnie z zapowiedzią powracam do Poznania. Jesienią pojawiły się w centrum miasta nowe tabliczki z nazwami ulic. Oczywiście, jak się zapewne domyślacie, tutaj także zastosowano krój drogowskazowy, brawa za konsekwencję...