Wpisy z etykietami ‘recenzja’
It’s 4:13, time for a Dream
Tego dnia, gdy wpadł w moje małe szpony „egzemplarz prasowy“ najnowszej płyty The Cure, byłem raczej wredny. W natłoku zbyt wielu wydarzeń poświęciłem nowym dźwiękom zaledwie parę minut. Przerzucałem utwory słuchając fragmentów i szukając zaskakujących dźwięków. Następnie padł werdykt: dno. Oto wielkość człowieka zestresowanego. Na szczęście późniejsze dni przyniosły opamiętanie. Zaskakujące to wszystko, gdyż z bezstronnością w temacie The Cure zawsze miałem problem. Choć działania, niektóre wypowiedzi i sceniczny image Roberta Smitha praktycznie od… Czytaj dalej »
Za milą mila pustych stron
Oooooooooh! Keane wydali płytę? Oooooh! To Przesiewanie wciąż nadaje? I jaki adekwatny tytuł do całej sytuacji nosi ten wpis ;) Zanosi się na kolejny megapost, zatem wzorem niektórych opracowań zamieszczę na początku abstrakt. W kategorii „rynek muzyczny 2008″ płyta jest niezła. Jeśli chodzi o brytyjskie trio płyta jest niestety bardzo przeciętna. Bardzo ładną recenzję można sobie przyswoić na specjalistycznym blogu muzycznym tutaj. Moja ocena końcowa jest podobna, czyli 3, no może z plusem. Keane na pewno nie jest w Polsce zespołem niszowym. Radio gra ich… Czytaj dalej »
Bohaterowie i Złoczyńcy
To już dziś polska premiera animowanego pełnometrażu „Wojny klonów“, kolejnej pozycji z filmowego katalogu uniwersum George’a Lucasa. Na film się nie wybieram, ale skoro TVP2 dla uczczenia premiery przypomina wszystkie części aktorskiej sagi o Anakinie Skywalkerze i jego rodzinie, to ja też się czymś pochwalę. Początkowo spiritus movens postu miał być mistrz Sifo-Dyas. Śmieszne imię, padające po raz pierwszy w filmie „Atak klonów“, śmiesznym głosem wypowiadane, zaintrygowało wszystkich fanów. Przez internet w 2002 roku przetoczyły się spekulacje o tym kto zacz itp.… Czytaj dalej »
Homofob
Do napisania tego posta nie wystarczy mi głowa i place. Potrzebny mi jest jeszcze notatnik, w którym zapiszę sobie oryginalny tytuł wydawnictwa muzycznego, które stało się zarzewiem poniższej opowiastki moralno-bezsensowno-filozoficznej. Tytuł albumu brzmi: „Með suð í eyrum við spilum endalaust“, co przezorny marketingowiec z wytwórni płyt opatrzył dopiskiem w języku zrozumiałym przeciętnemu europejczykowi o treści „z szumem w uszach gramy bez końca“. A deklaracja ta pada z ust grupy Sigur Rós. Muzyków jest czterech, a pochodzą oni z Islandii, a ta jest w ostatnich… Czytaj dalej »
R.E.M. przyspieszyli
Niewiele jest zespołów oryginalnych i amerykańskich zarazem. Ten jest wręcz synonimem jednego i drugiego. Warto napisać parę słów o nich, bo kilka miesięcy temu wydali płytę, która jest lepsza od poprzedniej, a to dinozaurom nie zdarza się często. Gdy R.E.M. kilka lat temu wypuścili singiel „Bad Day“ z videoklipem, do którego pomysł zaczerpnęli od polskich Püdelsów, poważnie się zaniepokoiłem. Było ukłucie rozczarowania, choć przecież pop-kultura i szołbiznes są podszyte permanentnymi zapożyczeniami, to jednak zespół tej klasy jawił mi się ponad takie… Czytaj dalej »






Odzewy ze świata