Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czytnika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alternatyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle

Halo ludzie!

  • Blogoid odżywa w nowym miejscu, choć na szczęście, pod starym ardesem. Wszystkich dotychczasowych zarejestrowanych użytkowników, których personaliów nie udało mi się odtworzyć, serdecznie przepraszam i proszę o powtórną rejestrację.
  • Zrezygnowałem z dedykowanej usługi Facebook Connect. Przekazuję autoryzację przez sieci społecznościowe w zawiadowanie systemowi Disqus. Odpowiednie przyciski przy formularzu komentarzy.

Życzę przyjemnego odbioru.

Zaloguj się

Teoria czynności prostych

Bilety na koncert kupić jest niełatwo. Niby wszystko jest jasne, miejsce, czas, kto i za ile będzie tańczył, czy wreszcie jak można się na miejsce dostać. Jednak, jak to w praktyce bywa, ustalanie wszystkich szczegółów wprowadza człowieka w stan typu „dzień świra”. Zapytajmy więc: gdzie na koncert The Cure?
Mamy do wyboru Stolicę Kraju lub Stolicę Górnego Śląska. Za Warszawą przemawia lepszy dojazd z Poznania, wszak od węzła Krzesiny do Strykowa mamy podobno ponad 200km Autostrady A2, oczywiście coś trzeba tam zapłacić, ale przy takiej liczbie pasażerów ściepa na myto powinna być formalnością. Po zjeździe można przebijać się do Stolicy na milion sposobów. Nawet przez Sochaczew ;(. Do Katowic z gruba rzecz biorąc jezdzimy ostatnio przez Wrocław i A4 (jeszcze bezpłatną) ale jest to ponad 350 kilosów. Wybór zatem jest prosty.
W drugiej kolejności należy rozpatrzyć miejsca wydarzenia. Tu katowicki Spodek zdecydowanie wygrywa: lepsza konfiguracja trybun, tańsze bilety, zajebista budowla;). Tu odbył się 11 lat temu koncert trasy Swing Tour, który wielu moich kolegów uważa za najlepszy w życiu. Ja nie uważam, bo nie byłem :( Torwar jest bardziej kameralny, przeznaczony typowo do oglądania wydarzeń sportowych, przypomina Halę Sportową (Pałac Sportu) w Łodzi, która z kolei gościła Cure’ów w kwietniu 2000, gdzie udało mi się już być. Odbywa się tam sporo koncertów, więc akustykę chyba ma niezłą, tym bardziej, że był remontowany parę lat temu, zdaje się że na Mistrzostwa Europy w koszykówce kobiet.
Dodatkowym atutem Warszawy w tych rozważaniach jest fakt, iż 2 osoby z naszej dawnej koncertowej ekipy właśnie tam mieszkają. Nie będziemy pewnie siedzieć razem, bo zapatrywań, za i przeciw nie udało się nam o czasie pogodzić. Decyzja o kupnie biletów zapadła, po bólach, nerwach i niecierpliwości. Ja nie mam czasu na rozważania o miejscach i sektorach. Do lutego mam jeszcze tyle roboty;D.
Zatem, po przydługim wstępie, powiem krótko – oto bilety. Do zobaczenia na koncercie!

Free Image Hosting at www.ImageShack.us
Podobno podobne wpisy:

Rozpropaguj:
  • email
  • PDF
  • Facebook
  • Twitter
  • Google Bookmarks
  • del.icio.us
  • Wykop
  • Gwar
  • Tumblr
dodajdo
blog comments powered by Disqus

Krótki link do tej strony

Ostatnio na blogu

Dziennik 365, 5.9.10
Rok temu rozpocząłem pewien eksperyment fotograficzno-życiowy — dziś po raz ostatni wykonałem i opublikowałem zdjęcie na fotoblogu tworzonym według zasad projektów 365-dniowych. Podstawowe założenie brzmiało: weź aparat, zrób codziennie jedno...

Pył jeszcze nie opadł, 19.4.10
Niesamowity miesiąc. Tak, to trochę obrazoburcze wyrażenie, ale ten kwiecień jest niesamowity. Poza tragediami zdarzają się wspaniałe i radosne przeżycia. Żyję w ciekawych czasach: podróże, katastrofy, manifestacja sił natury, rycerze...

W kraju i na świecie — Liternictwo drogowe, część 4, 16.3.10
Dokończmy i dobijmy temat. Cały cykl nie powstałby, gdyby moją jedyną motywacją było dokopanie jakiemuś urzędasowi z Poznania. Po prostu los zrządził, że poznańskie “pomysły” zbiegły się z kilkoma publikacjami...

Cywilizacja w przededniu kryzysu, 13.3.10
Za pół roku, czyli całkiem niebawem, wesołe duszki przyniosą pode drzwi grę Civilization V. Tradycyjnie z tej okazji, stopniowo, przedostają się do publicznego obiegu zajawki, zapowiedzi, tizery i trejlery...

Tabliczki uliczne — Liternictwo drogowe, część 3, 24.2.10
Zgodnie z zapowiedzią powracam do Poznania. Jesienią pojawiły się w centrum miasta nowe tabliczki z nazwami ulic. Oczywiście, jak się zapewne domyślacie, tutaj także zastosowano krój drogowskazowy, brawa za konsekwencję...