Zaloguj się Registration
Przejdź do treści

UNO-City

Druga część mojej wycieczki po Wiedniu była wielką nie­spo­dzianką. Grupa odszcze­pieńców, bardzo spra­gnio­nych dodajmy, pozo­sta­wiła główną grupę tury­stów pod okiem Pani Przewodnik, której wiedza często kłó­ciła się z infor­ma­cjami zamiesz­czo­nymi w prze­wod­ni­kach. Do dziś zasta­na­wiam się dla­czego Stefan to Szczepan… :)

Po zaspo­ko­jeniu pra­gnień oko­ło­pro­cen­to­wych w dość obskurnym jak na cen­trum miasta miejscu, ekipa uległa naci­skom mło­dzieży i wspólnie, raźnym, choć chwiejnym kro­kiem, udała się na Plac Szwedzki, by wsiąść do pociągu nie­by­le­ja­kiego typu metro. Postanowiliśmy poje­chać na Prater, by z bliska podzi­wiać Ernst-Happel-Stadion, naj­waż­niejszą arenę nad­cho­dzą­cych Euro 2008. Plan był świeży i prosty — wielu z nas potrafi czytać dia­gramy komu­ni­kacji miej­skiej. Ten zamiesz­czony w naszym hotelu stwier­dzał jed­no­znacznie, że doje­dziemy linią U2 na szta­djion. Niestety, na stacji Praterstern cze­kała nas przykra nie­spo­dzinka. Mapy wyprze­dzały stan rze­czy­wisty, choć te lepsze miały wyraźny dopisek, że inte­re­su­jąca nas część trasy będzie oddana do użytku w maju, my sądzi­liśmy, że na początku, oni jednak raczej mysleli o dacie inau­gu­racji Mistrzostw.

Po wielu kło­po­tach i zawi­ro­wa­niach z obra­niem dal­szej mar­szruty spra­gniona wataha ponownie zaczęła niu­chać za piw­skiem. Z jakiś powodów wywnio­sko­wa­liśmy, że znaj­dziemy je nad rzeką, która była już blisko. Zanim jednak tra­fi­liśmy do miejsca, które speł­niło nasze wyma­gania prze­szliśmy obok sklepu o nazwie „Polskie Delikatesy — Polnische Delikatessen“, w witrynie któ­rego raźno i bez­wstydnie rekla­mował się plakat do filmu „Lejdis“. Odwiedziliśmy też Mexiko-Platz, dawną mekkę wycie­czek han­dlo­wych rodaków w poprzednim ustroju.

Po nasy­ceniu się jadłem i napo­jeniu prze­past­nych gardeł część osób miała już dość Wiednia, modrego Dunaju, metra. Pragnęła wypo­cząć przed cze­ka­jącą nas wie­czorną wyprawą do dziel­nicy winnic. Jednak ja, dałem się namówić naj­młod­szemu w naszym gronie, na jeszcze jeden wysiłek — przej­ście przez rzekę do UNO-City, dziel­nicy wie­deń­skich wie­żowców, w któ­rych mieszczą się insty­tucje Organizacji Narodów Zjednoczonych. Mieliśmy także wje­chać na wieżę Donauturm, żeby podzi­wiać metro­polię z góry, no i cho­ciaż zoba­czyć ten upra­gniony sta­dion z daleka. To był wspa­niały pomysł, bo widok był przedni. Miasto o pojem­ności dwóch milionów ludzi jak na dłoni :)))

Oto zapis tej wycieczki w formie foto­gra­ficznej. Dzień był bardzo pochmurny…

Przy okazji warto wspo­mnieć też o licznej wie­deń­skiej Polonii. Pan win­dziarz okazał się Polakiem, dema­skując się reakcją na wypo­wiedź kolegi o szyb­kości windy, nie wsty­dził się rów­nież poże­gnać nas w ojczy­stym języku. Taksówkarz, który wiózł część naszej wycieczki był Polakiem. Polką z Tarnowa była kucharka, którą mie­liśmy okazję poznać tego samego wie­czora na Grinzingu, ostatni z samo­chodów, który stał zapar­ko­wany nie­opodal meczetu miał reje­strację z Pruszkowa;) Jeśli wie­rzyć słowom Pani prze­wodnik, Polki z emi­gracji stanu wojen­nego, w Wiedniu żyje 40000 Polaków. Stanisław Lem miejsce to sobie bardzo upodobał. Mam nadzieje, dla nich wszyst­kich Wiedeń jest i będzie przyjazny.●


Krótki link do tego wpisu: http://ymk.in/uc
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Google Buzz
  • Add to favorites
Bookmark and Share
  • http://members.chello.at/kosior Vinniczek

    Ladnie opi­sana wycieczka po Wiedniu i sym­pa­tyczne fotki…
    Piszesz, ze nie wiesz dla­czego Stephan to Szczepan… i to chce Ci wyja­snic:
    W jezyku nie­mieckim nie ma imienia Szczepan a jest tylko Stephan. W naszym jezyku Sw. Szczepan i Sw. Stefan to dwie rozne osoby. A osoba od ktorej plac w Wiedniu otrzymal imie jest wla­snie Sw. Szczepan… dla­tego te roz­nice w nazew­nic­twie… by nie przy­pi­sywac nazwy tego placu nie­wla­sci­wemu swie­temu..
    Tak na mar­gi­nesie: to dla polakow, bo austriakom to i tak wszystko jedno…
    Mam nadzieje ze teraz jest to jasne :)
    Pozdrawiam

  • http://ainunau.net Marcîn

    Dziękuję bardzo Vinniczku:), (swoją drogą świetny nick). Teraz alles klar;) Zatem jestem sam sobie win­nien, że nie prze­py­tałem Pani Przewodniczki w tym temacie dokład­niej. Również pozdrawiam :)

Odzewy ze świata

Losowe wpisy

Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czyt­nika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alter­natyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle