Zaloguj się Registration
Przejdź do treści

Wieczór niedzielny

Jutro o tej porze mam zamiar uczest­ni­czyć w wielce atrak­cyjnym wyda­rzeniu. Nie ma wiel­kiej pod­niety (ale i nerwów) jak za pierw­szym razem, gdy w kwietniu 2000 roku, w natłoku pra­cow­ni­czych zajęć pędziłem pocią­giem i busem do Łodzi via Ino, i szybko następ­nego dnia z powrotem, by być dobrym gro­szo­rób­kiem.
Dla więk­szości kolegów był to kon­cert drugi, podobał im się mniej niż poprzedni w 1996 w Katowicach, na który ja nie poje­chałem. Jedynym znanym powodem mojej nie­obec­ności wtedy było chyba solidne popier­do­lenie. W dodatku wtedy nie wyda­wało mi się, że jestem wyalie­no­wany.
Jutro, w Warszawie, ja będę w takiej sytu­acji jak oni 8 lat temu. Uspokajam się dziś oddając mikro­fu­tu­ro­lo­gicznym grom — przeto zapy­tuję — czy to będzie juz prze­życie bez zna­czenia? Odpowiedź jakiej sobie udzielam teraz brzmi „nie“. Choćby z tego powodu, że inny to będzie zespół, i co juz wiem, inny zestaw utworów. I mam być wypo­częty, zdrowy i na urlopie, zero bólu głowy.
„and miles and miles and miles and miles and miles away, from home again“


Krótki link do tego wpisu: http://ymk.in/wn
  • Facebook
  • Twitter
  • NK
  • Google Buzz
  • Add to favorites
Bookmark and Share

Odzewy ze świata

Losowe wpisy

Subskrybcja//syndykacja

Najświeższe wpisy z Ainunau.net prosto do Twojego czyt­nika RSS.
RSS jest głupi? Skorzystaj z alter­natyw:
uaktualnienia na mail@marciooFacebook PageiGoogle