Od jakiegoś czasu jestem użytkownikiem serwisu muzycznego Grooveshark. Zabawa polega na słuchaniu legalnie dostępnej muzyki on-line. Możemy tworzyć listy ulubionych piosenek, a nawet symulować odtwarzanie całych albumów i umieszczać je na blogu. Skorzystałem z tego kilka razy na swoim tumblerze. Oczywiście umieszczenie takiej listy wiązało się ze żmudną wędrówką między stronami groovesharka a appletem tumblera, przeklejaniem kodu, regulowaniem wysokości widgetu itp.
Leniwi klikacze, mający zacięcie do podpierania treści tematami muzycznymi będą teraz mogli do woli umieszczać dźwięki w postach, bo pojawił się wielce interesujący plugin uzupełniający wordpressowego bloga o funkcjonalność groovesharka. Oczywiście osadzanie widżetu z jednym utworem lub listą nagrań było możliwe już wcześniej, jednak przebijanie się przez strony serwisu do ostatecznego kodu wprawiało czasem zęby w zgrzyt. [W dalszej części posta można odsłuchać całą płytę ;)]
Wszystkim, którzy już w groovesharku konto posiadają, polecam wpisanie danych do logowania w opcjach wtyczki. Dzięki temu będziemy mogli skorzystać z list utworów, które stworzyliśmy wcześniej lub oznaczyliśmy ikonką serca, która oznacza, że jak słuchaliśmy danego utworu to miękło/pękało nam serce, czyli był on zapamiętania warty, a może nawet nadawał się na bloga. Jeśli konta nie posiadamy nadal możemy utwory wyszukiwać i osadzać w postach. Widżety dla pojedynczego utworu są graficznie dość stonowane, a w wersji dla całej playlisty wręcz minimalistyczne z możliwością doboru zestawu kolorów, na co odpowiadam gromkim, prawie czerwonoarmijnym „uraaaaa!“. Co najważniejsze, utwory nie są odtwarzane w trybie autostartu. Nie ma przecież nic bardziej denerwującego, gdy po kliknięciu na link do posta rozedrą nam się niespodziewanie obcymi dźwiękami nasze biurkowe brzęczyki lub dźwiękodajne nauszniki.
Strona przy wyszukiwaniu muzyki zostaje automatycznie zapisana i przeładowana. Także nie jest do żaden ajax, ani nawet feyenord, choć z braku czasu testowałem ergonomię wyłącznie w Operze, mojej pokładowej przeglądarce numer jeden, a ona czasem robi psikusy. Tworzą się przez to dodatkowe wersje edytowanego postu, ale i na to znajdzie się rada. (Psst! Szukajcie wtyczki „Delete-Revision“.)
Powyższy produkt jest reprezentantem coraz szerszej gamy pluginów pozwalających na dodawanie treści bezpośrednio z okna edycji postu. Sztandarowym tego pochodu wydaje się Vladimir Prelovac z wtyczką Insights, za pomocą której możemy w trakcie pisania przeszukać własnego bloga, poszukać ilustracji na flikerze, filmu na youtube, wstawić mapkę od brata googla i wiele innych. Podobne cechy przypisałem również wtyczce do osadzania filmów z różnych serwisów, pozwalającej jednocześnie na regulację wielkości okna, czyli Simple Video Embedder. Właściwie dzięki wszystkim tym wtyczkom jeszcze czasami piszę posty za pomocą webowego interfejsu wordpressa, choć moim podstawowym narzędziem od dawna jest Windows Live Writer (opis funkcji po angielsku), świetny edytor blogowy.
Dla cierpliwych — nagroda — demonstracja działania widżetu groovesharka w praktyce. Oczywiście coś ze staroci, na przykład The Cranberries — To The Faithful Departed. Niestety, nasz Płytowy Rekin ma jedną dość przykrą wadę — słaby transfer danych.






Odzewy ze świata