Jak co piątek, wracam do domu ciutkę bardziej szczęśliwy i kapkę bardziej zmęczony. Być może stan ciała i umysłu jest na tyle błogi i słaby, że nie są w stanie przebić się jakieś subtelniejsze bodźce. Widzę plakat reklamujący Gazetę Wyborczą, z okazji dwudziestolecia jej istnienia. Po chwili postanawiam zrobić reprodukcję, którą właśnie wprawne oko Czytelnika zauważa poniżej.
Klasyka – czerń, czerwień, tło białopodobne, czcionki – ze dwa czy trzy kroje, ale estetycznie, oszczędnie. Miły ten plakat, mówię sobie. Ale, zaraz, coś z nim jest nie tego, no albo ze mną.
Chodzi o symbole magnetofonowe. Jak świat światem » to zawsze było FF, względnie FFwd, czyli fast forward, w Polsce zwane “przesuń”, “przewiń”, czasem dla pewności z dodatkiem “do przodu”. Natomiast « to zawsze było REW, rewind, nasze swojskie “przewiń do tyłu”, bądź po prostu “cofnij”.
Zatem z jakiegoś powodu zamieniono funkcje tych klawiszy, REW jest w przód, a FF w tył. Długo zastanawiałem się i oczywiście ukułem kilka hipotez. Przede wszystkim zwróciłem uwagę na czerwone “podświetlenie” przycisku FF (oczywiście nie wiemy, czy aby na pewno chodzi o FF, galimatias Panie/Pani), sugeruje to jakoby włączone cofanie, zaproszenie do odbycia podróży po dwudziestoletnim zapisie historii wolnej Polski i wolnego dziennikarstwa. Oczywistym jest fakt, że Gazeta Wyborcza podkreśla swoje najwyższe kwalifikacje do pełnienia roli takiego archiwum. Czerwony, aktywny kolor jednocześnie podkreśla emocjonalną słuszność takiego wyboru. Dla odmiany czarny “REW”, mimo iż wskazuje przyszłość, naturalny postęp, jest jakby umniejszony, niekompatybilny z czerwonym prostokątem przy tytule dziennika – powtarzalny, pesymistyczny. Tu przerwałem bełkot, słusznie wnioskując, że mógłbym myśleć nad tym do białego rana, rozwijając wywód coraz kwieciściej, coraz mniej zrozumiale.
Zmieniłem taktykę i prawie podniecony zacząłem szukać wzrokiem jakiegoś linku internetowego, czy zapowiedzi jakiejś nowej gazetowej kolekcji, gdzie całe to archiwum będzie dostępne. Zdawało mi się to oczywiste, przecież przewija się np. taśmy z jakimś zapisem. Jednak nic z tego, kolejny ślepy zaułek.
A co z dołem plakatu? Szlaczek, “od 1989 r.”, “20 lat wolnego wyboru” – czyli podkreślono tradycję, dorobek, jednocześnie przypominając oglądaczowi, w którym jest roku. Jak znalazł dla zagubionych w czasie po przeczytaniu nieistniejącego archiwum.
Nadjeżdżał tramwaj, do którego miałem wsiąść. Byłem wciąż zdezorientowany. Przed przewrotnym komunikatem obroniłem się w jedyny możliwy sposób. Pomyślałem, że reklama jest skopana, przez pomyłkę kopirajtera, grafika, a może jakiegoś misjonarza z Agory. Z wczesnoweekendowym uśmiechem opuszczałem podrapaną wiatę, w przekonaniu, że na pewno znajdzie się kiedyś ktoś mądry, kto mi to wszystko wyjaśni.•





